Politics

PiS szykuje się do przedterminowych wyborów? „Kaczyński zostawia sobie furtkę” – Wprost




W sejmowych kuluarach huczy od plotek, że Prawo i Sprawiedliwość szykuje się do przyspieszonych wyborów. Plotki podsycił wpis na Twitterze Bartłomieja Sienkiewicza. Polityk PO stwierdził, że dowodem na to, że partia rządząca szykuje się do wyborów są ostatnie decyzje m.in. w sprawie obniżenia podatków czy rozdawania pieniędzy m.in. poprzez podwyżki dla nauczycieli. W podobnym tonie wypowiedziała się europosłanka PO Elżbieta Łukacijewska.

„Wcześniejsze wybory to mało realny scenariusz”


Przeciwnego zdania jest Katarzyna Lubnauer. Zdaniem polityk Koalicji Obywatelskiej przedterminowe wybory to mało realny scenariusz. – Mamy wojnę w Ukrainie. Gdyby PiS zdecydowało się obecnie na wcześniejsze wybory, to przez część społeczeństwa byłoby to odebrane jako próba destabilizacji kraju w sytuacji zagrożenia – tłumaczyła.


– Jeśli zapowiedziane zmiany podatkowe, potwierdzające klęskę Polskiego Ładu, mają przynieść jakieś pozytywne skutki, to nie stanie się to natychmiast. Podatnicy odczują to dopiero w przyszłym roku, po rozliczeniach PIT. Nie wygląda na to, żeby obecnie był klimat na przedterminowe wybory – dodała.


– Nie sądzę, żeby w trakcie tak napiętej sytuacji międzynarodowej, w czasie wojny w Ukrainie, ktoś namawiał Polaków do wyborów – mówił z kolei Dariusz Klimczak z Lewicy.

Kaczyński o przedterminowych wyborach


Jarosław Kaczyński oficjalnie deklaruje, że chce aby nowy skład parlamentu został wybrany w terminie przewidzianym w konstytucji, a więc w listopadzie 2023 roku. Prezes PiS zastrzega jednak, że sytuacja na scenie politycznej jest tak dynamiczna, że wszystko może się zdarzyć.


– Nawet jeśli jest znaczna większość parlamentarna, to mogą się odbyć wcześniej. W tej chwili ja też nie mogę tego w 100 procentach wykluczyć. Ale fakt, że my w tej chwili możemy liczyć – jak można sądzić na podstawie badań – na bardzo dobry wynik, to oczywiście nie jest przesłanka, żeby w trakcie wojny robić wybory. Zresztą proszę pamiętać, że jeżeli chodzi o samorozwiązanie Sejmu, to jest potrzebne do tego 2/3 pełnego składu, więc więcej niż przy zmianie konstytucji, czyli musi być zgoda dużej części opozycji. Sądzę, że to jest droga donikąd – komentował wicepremier z rozmowie z Polską Press.


Czytaj też:
Prezes PiS: Kto nie poprze zmian w konstytucji, dokłada się do zbrodni Rosji na Ukrainie





Supply hyperlink

Leave a Reply

Your email address will not be published.